Zdjęcie znad wody

DZIWNA OBROTÓWKA


Pomysł na tę obrotówkę zaczerpnąłem z „Wędkarza Polskiego”. Pokazana tam na zdjęciu konstrukcja od razu mi się spodobała. Na górze znajdowała się błystka bez korpusu, a u dołu - umieszczony na drucie ciężarek. Już na pierwszy rzut oka było widać, że tak zbudowana błystka musi dobrze wirować i w czasie prowadzenia trzymać się dna. A takiej właśnie przynęty, wirówki do łowienia przy dnie, bardzo mi brakowało. Zrobiłem ją z myślą o łowieniu w rzece, ale sprawdziła się też w łowiskach jeziorowych.




Ta obrotówka ma wiele zalet. Podobnie jak w innych błystkach bez korpusu, pracy jej skrzydełka nie hamuje umieszczony za nim korpus, dlatego świetnie wiruje i nie gaśnie, nawet gdy się ją prowadzi bardzo powoli. Umieszczenie ciężarka na drucie pozwala ją prowadzić w ciągłym kontakcie z dnem. W tym czasie błystka znajduje się wyżej, dzięki czemu jej skrzydełko nie zahacza o dno i nie przestaje wirować. Kotwiczka też przesuwa się nad dnem i bezpiecznie omija znajdujące się na nim zaczepy.
Tę obrotówkę można łatwo zrobić samemu. Wystarczy na druciku odlać lub zacisnąć ciężarek, założyć strzemiączko, skrzydełko, mosiężny starter, plastikową rurkę i kotwiczkę, a następnie odpowiednio uformować drut. Na kotwiczce powinien znajdować się czerwony koralik lub chwościk z włóczki, który pomaga atakującym okoniom trafić w cel. Nie chwytają wtedy skrzydełka, tylko pewnie zaczepiają się na kotwiczce.
Drut, na którym jest umieszczony ciężarek, trzeba wygiąć tak, by powstał kąt nieco mniejszy od prostego. Obciążeniem powinna być oliwka lub wydłużona łezka. Ten kształt ma duże znaczenie, bo w czasie prowadzenia ciężarek nie uderza w dno, tylko się po nim ślizga. Drut, na którym jest on umieszczony, musi mieć taką długość, żeby wirujące skrzydełko nie zahaczało o dno.
Ta obrotówka ma jeszcze jedną zaletę. Gdy tylko wpadnie do wody, jej skrzydełko natychmiast zaczyna wirować i podczas opadu cały czas pracuje, nawet jeżeli wędkarz nie skręca żyłki. Bardzo to jest przydatne wtedy, gdy interesują nas okonie stojące w toni. Przynęta, która opada i jednocześnie agresywnie pracuje, to dla nich silna zachęta do ataku. Dlatego jest świetna na stokach jeziorowych górek, gdzie okonie lubią odpoczywać.
Andrzej Kloziński
Krobia